Dzisiaj środa, więc pierwsza część opowiadania.. ;d
Wrota Śmierci
Poniedziałkowy poranek...Ehh, czas wstać. Ubrałam się w moją kochaną bluzę i zjadłam płatki z mlekiem na śniadanie. Wyszłam i poczułam ciepłe czerwcowe powietrze.
Ruszyłam na przystanek. Było jakoś dziwnie;cicho. Poczekałam chwilę i przyjechał mój autobus. Skasowałam bilet i udałam się na tył. Ludzie byli jacyś spokojni, a zawsze się spieszyli to do pracy, szkoły... Usiadłam włożyłam słuchawki do uszu i pojechałam do szkoły.
Pod bramą szkolną spotkałam kolegę z klasy ale kiedy się z nim przywitałam nic nie odpowiedział. Pewnie znów się obraził a sam nawet nie wie o co. Poszłam do szatni, znowu pustki, to nienormalne, że jest tak mało kurtek, zupełnie jakby dzisiaj było wolne a ja i parę osób przyszło na lekcje. Idąc korytarzem nie spotkałam nikogo a nie było jeszcze dzwonka ,,Rozumiem, że zbliżają się wakacje ale jeszcze 3 tygodnie.."- pomyślałam. Weszłam do klasy, w której miałam mieć lekcje i zajęłam swoje miejsce. Nagle odczułam coś dziwnego i rozejrzałam się. Podskoczyło mi ciśnienie, kiedy zamiast kolegów i koleżanek zobaczyłam...roboty! Chciałam wstać zabrać torbę i wybiec ze szkoły. Uciec. Jednak nie mogłam coś mnie zatrzymało i tylko tępo patrzyłam się przed siebie. Ktoś mnie złapał za ramię. Przerażona odwróciłam głowę żeby zobaczyć z czym mam do czynienia ,,Nie znam go...pewnie jakiś psychopata z nożem za paskiem, dobrze że ćwiczyłam karate".
- Chodź za mną - chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę drzwi.
Dalej będziemy tworzyć w komentarzach kolejną część :3
#Deadly Touch

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz