Dzisiaj kolejna część opowiadania.
Wrota Śmierci
Odwróciłam się i zobaczyłam niskiego człowieka, który trzymał mnie za rękę i ciągnął w stronę wejścia w ścianie. Wyrwałam się i zaczęłam wbiegać po schodach z powrotem.
Na górze tym razem wybrałam drogę na lewo. Zbiegłam na sam dół i zobaczyłam kolejny właz. Obejrzałam się, czy nikt za mną nie idzie. Szybko weszłam i rozglądnęłam się. Było pusto. Kompletnie nic. Ogromna hala z szarymi ścianami i podłogą. Postanowiłam, że nie wrócę na górę, więc muszę iść na przód. Przeszłam przez pokój i wyszłam przez drzwi do jakiegoś korytarza. Trzymałam się ściany żeby się nie zgubić. Nagle poczułam coś mokrego na ręce. Poświeciłam telefonem na swoją dłoń i zobaczyłam, że jest cała czerwona ,, Super pewnie kogoś tu zamordowali i ja teraz jestem ubrudzona jego krwią". Szłam dalej, ponieważ nie miałam innego wyjścia. Po żmudnej wędrówce i zawiłych zakrętach znalazłam się w jakiejś kuchni. Była bardzo czysta. Przyzwyczaiłam swoje oczy do światła, które o dziwo było zielone. Przyjrzałam się dokładnie i nie mogłam uwierzyć jak z mojej szkoły dostałam się do swojego domu jakimś podziemnym przejściem.
Przeszłam kuchnię i wyszłam przez drzwi, które prowadzą do przedpokoju, ale znalazłam się w takiej samej kuchni jak ta gdzie sama przed chwilą byłam. Tylko, że na stole stało coś dziwnego...
#Deadly Touch

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz